Gwarancja bezpieczeństwa

Kochani Członkowie i Przyjaciele Dzieła Świętych Aniołów!

W naszych niepewnych czasach doświadczamy, jak ważne jest, by mieć w życiu gwarancję bezpieczeństwa. Z pewnością nie jest to po prostu grube konto w banku, czy coś podobnego. To może bardzo szybko zniknąć. Potrzebujemy takiego zakotwiczenia duszy i całego życia, które będzie silniejsze niż te ziemskie moce, które dziś decydują o życiu społecznym i politycznym. Jesteśmy skłonni szybko powiedzieć: „Tym może być tylko BÓG!”, i jest to prawda. Ale to w dużej mierze od nas zależy, czy znajdziemy to oparcie w BOGU i czy chwycimy Jego zbawczą dłoń.

W ten sposób wciąż na nowo doświadczamy, że BÓG jest inny, niż nam się wydaje. JEZUS spał w łodzi, nawet gdy groziło jej zatonięcie w czasie burzy. Nie bał się burzy morskiej, bo wiedział, że będzie Mu posłuszna. Tak też się stało, gdy rozkazał wichrowi: „«Milcz, ucisz się!». Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza” (Mk 4, 39).

Ale gdy został wydany w ręce ludzi, cierpiał wielkie katusze i pocił się krwią. Dawid miał podobne doświadczenie, gdy po spisie ludności został ukarany przez BOGA i musiał wybrać jedną z następujących kar: ”Gad udał się do Dawida i przekazał mu następujące oświadczenie: «Czy chcesz, by w tej ziemi nastało siedem lat głodu, czy wolisz przez trzy miesiące uciekać przed wrogiem, który cię będzie ścigał, czy też przyjść ma na twój kraj zaraza trwając trzy dni? Pomyśl i rozpatrz, co mam odpowiedzieć Temu, który mię posłał». Dawid odpowiedział Gadowi: «Jestem w wielkiej rozterce. Wpadnijmy raczej w ręce Pana, bo wielkie jest Jego miłosierdzie, ale w ręce człowieka niech nie wpadnę!»” (2 Sam 24, 13-14).

Pan JEZUS uspokoi wszystkie burze wokół nas, gdy wszystkie sprawy powierzymy w Jego ręce i Jemu bezgranicznie zaufamy: „JEZU, UFAM TOBIE!”. W naszych czasach dopuszcza On niezwykłą ilość zła – w świecie, ale także w Kościele. Nie reaguje silną ręką, ale z niewiarygodną cierpliwością znosi naszą niegodziwość i niegodziwość ludzi. Ale właśnie dzięki temu możemy Mu pomagać i razem z Nim znosić zło w cierpliwości i ufności, że BÓG w końcu obróci wszystko ku dobremu.

 

I nagle zniknęła
(przeżycia ze świętymi aniołami)

Latem 1980 r. pojechałem pociągiem z Augsburga do Madrytu przez Paryż, aby uczyć się języka hiszpańskiego u hiszpańskiej rodziny, której ojciec znał język niemiecki. W Paryżu musiałem przesiąść się z dworca Paris-Est, gdzie przyjeżdżają pociągi z Niemiec, na dworzec Paris-Montparnasse, aby zdążyć na pociąg przesiadkowy do granicy z Hiszpanią. Wiedziałem, że będę musiał przejechać przez miasto z północy na południe kilkoma liniami metra, ale trochę się obawiałem, jak sobie z tym poradzę i czy zdążę na czas. Kiedy byłem w metrze, pojawiła się przede mną ładna dziewczyna o czarnych włosach. Podobnie jak ona, stałem blisko wejścia, ponieważ metro było bardzo zatłoczone. Nie pamiętam, w jakim języku się porozumiewaliśmy. W każdym razie zapytałem ją, na którym przystanku muszę wysiąść, aby trafić do pociągu jadącego do Hiszpanii. Wysiadłem z nią na przystanku – nie wiedziałem, na którym, a ona odprowadziła mnie na właściwy peron. Kiedy chciałem jej podziękować, znikła mi z oczu. Nigdzie jej nie widziałem. Jestem przekonany, że Pan w odpowiednim czasie i miejscu zesłał mi anioła w postaci tej dziewczyny, która bezpiecznie i punktualnie odprowadziła mnie na drugą stację. Niebawem bowiem wsiadłem do pociągu, a on odjechał. Nigdy nie zapomniałem tego wydarzenia i chciałbym wszystkim podróżującym polecić, aby nigdy nie podróżowali bez modlitwy do świętych aniołów z prośbą o ochronę.

Członek Dzieła Świętych Aniołów!